Jak przeczytałam 2000 stron

Witam 

Dzisiaj wam opowiem jak to się stało, że przeczytałam 2000 stron. 

Czytałam codziennie 45 minut natomiast w weekendy 30 minut. W sumie to przeczytałam już 24 książki.

Tato i mama uważają, że czytanie jest bardzo ważne. Do czytania zachęca też wielka gwiazda polskiego tenisa – Iga Świątek. Ona dopinguje nas do przeczytania przynajmniej jednej książki na miesiąc. 

Ja codziennie też staram się pisać po polsku. Pamiętajcie, że mieszkam w Szwecji i tutaj się uczę. Niestety polski w Szwecji nie jest językiem szkolnym. 

Piszę o różnych rzeczach, na przykład co dzisiaj robiłam, jedną stronę o czymkolwiek lub piszę bloga. 

Bardzo lubię się bawić z koleżankami ale najczęściej robię to jak zrobię swoje zadania. Potrafię wymyślić fajne zabawy gdy jesteśmy razem. 

Gdy czytam to wyobrażam sobie miejsca, bohaterów – i to jest właśnie super w czytaniu. Czytanie motywuje i inspiruje mnie do robienia nowych rzeczy np do robienia moich zadań. Dużo można się z książek nauczyć. Czytanie to świetne ćwiczenie dla mózgu.

Papatki…

Obóz zimowy Koltun Camp

Witam 

Dzisiaj wam opowiem o moim wyjeździe na organizowany obóz zimowy Leszka Kołtuna. A tak w ogóle to pan Leszek to bardzo sympatyczny człowiek, który był mistrzem świata w kickboxingu. 

Obóz odbył się w lutym 2023. Moja podróż zaczęła się gdy wsiadłam do samochodu w Östra Ljungby. Mogłam siedzieć z przodu obok taty i pomóc mu w nawigacji na prom. Z tyłu jechała moja siostra. 

Wyjechaliśmy z domu o godzinie 19.00 by zdążyć na prom z Ystad do Świnoujścia. Nasz prom dopłynął do celu o godzinie 06.45. Było bardzo zimno. Na promie mieliśmy kajutę z piętrowymi łóżkami. Ja spałam na górze a Maja i tato wybrali łóżka na dole. Dobrze, że mieliśmy okienko bo mogliśmy widzieć co się dzieje na dworzu. To było fajne. 

Ze Świnoujścia jechaliśmy do Wrocławia 10 godzin (od 7 do 17). Dotarliśmy do naszej cioci Kasi, która mieszka pod Wrocławiem w miejscowości Święta Katarzyna. Tam są dinozaury (tak naprawdę to tylko kury 😀).

Następnego dnia, tuż przed samym wyjazdem na obóz pojechaliśmy do Decathlonu aby mi i mojej siostrze kupić spodnie na narty. Zapomniałyśmy je spakować w domu. Dobrze, że przypomnieliśmy o tym sobie przed zameldowaniem się na obozie.

Obóz odbywał się w Karkonoszach. Gdy dojechaliśmy na miejsce, byli już tam: pani Julka, pani Asia, pam Remik i oczywiście organizator – pan Leszek. 

Na obozie były też córki pana Leszka i pani Julki: Kiara (starsza) i Lila (młodsza).

Wszystkie dzieciaki – czyli uczestników obozu podzielono na grupy. Każda grupa miała swojego mentora. Mentorem mojej grupy była pani Asia. To była najmłodsza grupa.

Na obozie właściwie nie używaliśmy telefonów. I to było fajne. Pierwszego dnia mogliśmy mieć telefony przez cały dzień, a w pozostałe – tylko od 10 – 20 minut.

Ja nie dzwoniłam ani do mamy ani do taty przez cały wyjazd oprócz pierwszego dnia, gdy tato wracał do Warszawy po tym jak nas zawiózł na obóz.

Dzwoniłam do niego 5 razy bo się martwiłam. Wiedziałam, że był zmęczony. Poza tym w jego aucie zepsuła się żarówka i musiał ją jeszcze naprawić.

Ale mój tato jest super i jest magiczny. Naprawił usterkę – złączył 2 przewody i gotowe – świeci się!!!

Na obozie dzieliłam pokój z czterema dziewczynami: Alą, Heleną, Niną i Nicolą. W naszym pokoju dwa łóżka były złączone, a pozostałe stały oddzielnie.

Pierwszą noc spałam na łóżku obok Ali a później Ala zamieniła się z Niną. Nina tęskniła za swoją rodziną i czasami była z tego powodu smutna. Chciałam ją pocieszyć i pomóc jej i myślę, że mi się to udało.

Każdy dzień obozu zaczynał się pobudką o 7:15 potem rozruch, śniadanie, zbiórka i rozmowa jak ma wyglądać nasz dzień. 


Moja grupa jako pierwsza jadła śniadania, obiady i kolacje. Po nas kolej była na Kolorowe Miśki – grupę pana Remika. 

Po śniadaniu ja i moja koleżanka robiłyśmy wyścigi po schodach. Ta, która dotrze na 3 piętro najszybciej, zejdzie do recepcji i zapyta się panią o coś a potem najszybciej dotrze na górę – wygrywa. 

Tak robiłyśmy prawie każdego dnia. Moja koleżanka wygrała dwa razy, a ja pozostałe. To była fajna zabawa.

Na obozie mieliśmy dużo atrakcji: jazda na nartach, nauka udzielania pierwszej pomocy, joga, ćwiczenia mentalne, kick boxing, spacery do lasu, basen w Karpaczu.

Poznałam tam super koleżanki i kolegów. Wychowawcy też byli niesamowici.

Dlatego ja i moja siostra jedziemy teraz na obóz letni.

Mamy nadzieję spotkać tam znajomych z obozu zimowego.

Sztokholm

Witam 

Dziś wam opowiem o Sztokholmie. Byłam tam od 18 do 20 kwietnia 2021 roku i było bardzo fajnie. Byłam bardzo ale to bardzo zadowolona z wyjazdu.

Podróż do stolicy Szwecji zajęła nam 8 godzin. Pojechaliśmy tam w sprawach urzędowych ale przy okazji zwiedziliśmy trochę miasto. Byliśmy tam tylko przez weekend, a to niedużo czasu aby dużo zobaczyć.

Byliśmy w Astrid Lindgrens Värld – miejscu gdzie spotkaliśmy bohaterów jej książek i opowiadań. W budynku była mała kolejka, która wiozła nas przez różne opowieści Astrid. Były niezwykle ciekawe, kolorowe i pięknie zrobione. Czułam się jakbym brała udział w historiach napisanych przez autorkę.

Chcieliśmy iść do Vasamuseet i zobaczyć pięknie odrestaurowany okręt z XVII wieku ale niestety muzeum było zamknięte. Dlatego zdecydowaliśmy się na spacer po uliczkach Sztokholmu. Czy wiedzieliście, że Sztokholm jest położony na 14 wysepkach, które łączą się 53 mostami.

Jeździliśmy też sztokholmskim metrem.

Miałam takie marzenie aby studiować w Sztokholmie bo lubię to miasto. Moja mama zresztą też. Była tam na wielu szkoleniach.

Teraz bardziej kręci mnie Paryż ale też chcę zostać w Szwecji z moją przyjaciółką. Naszym marzeniem jest mieć stajnię. 

Mam nadzieje że wam się podobają moje blogi. Bo ja się bardzo staram… 

PAPATKI

Ania

Transport koni

Witam,

Dziś 6 czerwca 2022, zrobiłam coś niesamowitego, coś zupełnie nowego, coś co było bardzo ekscytujące – wprowadzałam konia do przyczepki dla koni. 

Ten koń to Isadora. Mówimy do niej Isa bo tak jest krócej.Isadora jest najmniejszym koniem w stajni (ma tylko 50 cm). To koń rasy shetland pony, a to jest najmniejsza końska rasa (inaczej A-pony).

Jeździłam na Isadorze wiele razy. Jestem osobą, która wytrzymała najdłużej na jej plecach. Ona jest wielkim łobuzem. Jest mała, ale ma swój charakter. Dość powiedzieć, że któregoś dnia spadłam z niej 6 razy w ciągu 30 minut. Isa ma bardzo śliskie plecy.

Isa nie lubi jeździć w przyczepie. Ma złe wspomnienia z transportów. Gdy była malusieńkim koniem uczestniczyła w tragicznym wypadku samochodowym. Niestety kierowca wtedy zginął.

Nic więc dziwnego, że Isa nie chciała wejść do przyczepki. Musiałam się nieźle się namęczyć i ciągnąć. Na dodatek prawie spadłam, bo Isa jest bardzo silna.

Gdy wchodzisz z koniem do transportu musisz iść tyłem. Koń idzie do przodu. Wtedy łatwiej jest  szybko przywiązać konia. 

Jak wchodzisz z koniem do transportu to musisz być ostrożny bo można się mocno uderzyć i będzie bolało i to bardzo.

PaPaTkI  !!!!!!!!!!! 

Powrót do Szwecji

Witam,


Ponad 3 tygodnie wakacji spędziłam w Polsce.

Trudno było wracać, bo bardzo lubię ten czas gdy tam jesteśmy i jesteśmy z rodziną i przyjaciółmi.


No ale wczoraj trzeba było już wracać do domu. Jak zwykle tata prowadził. Tato uwielbia jeździć naszym samochodem. Jego zdaniem Dacia Duster jest najlepszym autem. Jak zwykle mama siedzi obok niego z przodu a ja z Mają z tyłu. 

Znaczną część drogi do Szczecina do cioci Marty i do wujka Artura przyjechaliśmy dzień wcześniej. Jechaliśmy do nich około 10 godzin. Tato nie jeździ szybko. Wiem, że potrafi, ale dla niego najważniejsze jest nasze bezpieczeństwo. Robiliśmy też całkiem dużo przystanków. Przenocowaliśmy u cioci i wujka i następnego dnia jechaliśmy na prom.

Ze Szczecina do Świnoujścia nie jest już tak daleko. Jechaliśmy 1,5 godziny. Zwykle gdy jedziemy to słuchamy podcastu, filmiku albo opowiadania, które nas interesuje. Tym razem był to film Mariusza z Odmładzania na Surowo o zdrowych olejach i tłuszczach.

Ale wracając do podróży. W Świnoujściu wjechaliśmy na prom. Płynęliśmy w dzień, pogoda była super. Mama przez pomyłkę zamówiła nam kabinę bez okna:-( Podróż promem trwała 7,5 h.

Droga z Ystad do domu zajmuje nam około 2 godzin. Bardzo fajnie mi się spało w samochodzie. Zasnęłam, gdy wyruszyliśmy z promu i spałam do kolejnego poranka do około 9:30.

Ale podróż minęła całkiem okej.

Papatki!:-)

Spływ kajakowy

                 

Witam,

Dziś opowiem wam o 2,5 godzinnym spływie kajakowym jedną z mazurskich rzek.

Pływaliśmy parami: ja z tatą, Maja z mamą, moja koleżanka Julia z jej mamą Doris, Maciek z jego tatą Andrzejem.

Towarzyszyli nam też Janka i Marek, którzy przyjechali z Niemiec.

Pogoda była bardzo przyjemna: nie padało i nie było zbyt gorąco. 

Płynęliśmy wśród drzew, zarośli i pól. Po drodze spotkaliśmy łabędzie. Wtedy trochę się przestraszyłam bo to była mama i tata z maluchami. Było ich 8. Nie chciałam, aby pomyśleli, że chcemy je skrzywdzić.

Zrobiliśmy krótką przerwę po drodze. Wszyscy czuli się zmęczeni, no i potrzebna była toaleta. Oczywiście taka w naturze bo nie było innych.

Nie dopłynęliśmy pierwsi, ale to i tak nie miało znaczenia. Bawiłam się świetnie. Tatę bolały ręce (głównie to tata wiosłował a ja tam tylko siedziałam z przodu). Mnie za to strasznie bolały nogi, bo siedziałam w małym kajaku i nie mogłam ich wyprostować.

Papatki

Ania

Sup-stand up paddle

Witam,

Dzisiaj wam opowiem o supie czyli stand up paddle.

W tym roku sprobowałam tej aktywnosci po raz pierwszy w życiu. To było naprawdę fajne . Najpierw pływałam z mamą ale potem pływałam sama. 

SUP to jest ogromna deska do pływania, do której dołączone jest wiosło. Sport ten się narodził na Hawajach, a ja pływałam na SUP-ie na Mazurach.

Zanim mi się udało spadłam kilka razy. Na początku wiosłowanie na stojąco wydawało mi się trudne bo musiałam utrzymać balans i wiosłować. Ale zabawa była super – nawet to, że trochę czasu spędzałam w wodzie próbując wdrapać się na deskę.

Papatki,

Ania

Pomoc w stajni

Witam 

Dziś pół dnia spędziłam w stajni.

Tak naprawdę to moja siostra miała zajęcia. Ale ja byłam w stajni aby wyczyścić boks konia, którego jestem opiekunką.  Przygotowałam mu od razu jedzenie i siano.

Ponieważ teraz konie spędzają dużo czasu na dworzu, trzeba też było sprzątnąć ich zagrody. Uff, całe mnóstwo pracy.

Ale najfajniejsze było to, że mogłam pomagać podczas zajęć młodszych grup. Początkująca grupa potrzebowała więcej pomocy. Moja koleżanka galopowała a ja wtedy trzymałam konia. Było super.

Marchewka

Cześć,

Dziś będzie o marchewce.

Marchewka to bardzo bardzo zdrowe warzywo.

Nie wiem czy wiecie, ale przyroda podpowiada nam do czego możemy wykorzystać jej dary.

Przekrojona marchewka przypomina oko. Marchewka ma dużo witaminy A, która jest najważniejszą witaminą dla oczu. Do tego warto wykonywać ćwiczenia oczu.

Ten pomarańczowy skarb wspomaga nasz układ odpornościowy i bardzo dobrze wpływa na naszą skórę. Ma też właściwości antynowotworowe. 

Marchewka niesamowicie smakuje na surowo. Ja piję świeżowyciskany sok z marchwi z dodatkiem jabłka.

Często zabieram ją do szkoły na poranną przekąskę albo dzielę się nią z końmi gdy jestem w stajni.

Uwielbiam marchewki,

Ania

Checklista

Checklista  to uporządkowana lista rzeczy do zrobienia. Używają jej w różnych formach np. lekarze czy żołnierze. Często wykorzystuje się je w firmach.

Checklista może być na kartce lub na komputerze.

Ja moją poranną checkliste mam w programie Trello na komputerze. 

Znajdują się tam między innymi takie rzeczy do zrobienia jak:

  • uśmiech bo nowy dzień,
  • płukanie dzioba wodą zaraz po wstaniu, a potem olejem słonecznikowym i kokosowym,
  • ćwiczenia oczu

Lista przypomina mi, że mam spakować owoce do szkoły i pościelić łóżko. 

Jak jestem gotowa z jakimś zadaniem, zaznaczam to  na liście, a w telefonach moich rodziców radośnie plumka.

Kiedy jestem gotowa z moją checklistą to wiem, że czas wychodzić do szkoły.

Papatki

Ania