Niespodzianka?

Hej,

Mam OGROMNE marzenia. Niektóre mogą wydawać się trudne do spełnienia. Jedno z nich to aby mieć garaż pełen Porsche i McLaren. To marzenie się jeszcze nie spełniło, ale …

W ostatnią sobotę kwietnia tego roku zostałam obudzona podejrzliwie wcześnie czyli o godzinie 6:40. Lepiej powiedziane mama mnie obudziła. A to dlatego, że była szykowana dla mnie niespodzianka.
 

Gdy mama powiedziała: “Ania wstawaj” nie podziałało to na mnie. Znacznie lepiej było, gdy usłyszałam słowo “NIESPODZIANKA”. Wtedy zerwałam się na równe nogi. Nawet mama się bardzo zdziwiła 😀. 

Ogarnęłam to co zawsze rano – pobudkę taty, czyli m.in. ćwiczenia poranne: rozciąganie, postawa, ćwiczenia stóp, kilka pompek i przysiadów 🏋️

O dziwo, tata również wstał rano. Powiedział abym ubrała się cieplutko, spakowała czapkę i rękawiczki. Czekamy na małego białego busa, który zawiezie nas w stronę Göteborga. Nie musiałam zabierać książki i zeszytu do “strony o”. I to też było bardzo dziwne dlatego, że tata zawsze przypomina mi, aby brać je ze sobą. Za to dostałam dwie butelki soku i termos z ciepłą herbatą, którą zresztą przywiozłam z powrotem do domu 🙃.

Zaczęłam podejrzewać, że nie jedziemy żadnym busem. Wydawało mi się też, że tata nie jedzie z nami. Miałam też w głowie myśl, że jadę z Konradem ale też myślałam, że to może był Dominika i Michał. Wiedziałam, że tata nie puści mnie z kimś kogo nie znam.

Przyjechał Konrad 😃. Bardzo się ucieszyłam. Wsiadłam do samochodu (czarne BMW). Bez taty. Gdy mieliśmy wjeżdżać na autostradę, zadzwonił tata i poinformował nas, że zapomniałam herbatę. Zawróciliśmy 🤣.

Kiedy wjechaliśmy już na autostradę Konrad puścił polski rap z lat 80 i 90. Nigdy nie słuchałam takiej muzyki. Nawet ok były te historie raperów. 

Konrad nic nie zdradził dokąd jedziemy mimo tego, że mu trochę. marudziłam. Też nie chciał mi psuć niespodzianki. Dowiedziałam się więc na miejscu.

W końcu dotarliśmy do celu: Malmö, Epicar. Było tam dużo aut. To nie były takie, które widać na co dzień na ulicach. To były sportowe i bardzo ekskluzywne auta jak Porsche, McLaren, Mercedes.

Nawet garaż Epicar w środku sprawiał luksusowe wrażenie: ciemnozielone ściany i pomarańczowe biura.

Tutaj można kupić wyszukane auta – prawie zupełnie nowe i bardziej używane. Było kilka aut z 1969 roku, a najnowsze były z 2020. Wszystkie były ładne, a najbardziej podobał mi się biały McLaren. No i oczywiście fioletowe Porsche 😍. 

Konrad musiał cofnąć ciemnoniebieskie Porsche, aby zrobić miejsce do wyjazdu autom, którymi mieliśmy jeździć. W sumie z garażu wyjechało na pokazową rundę 11 aut 🚗 🏎️.

Samochody były już nam wcześniej przydzielone i niestety nie mogłam wybrać upatrzonego fioletowego Porsche. Konrad jest wysoki i dlatego jeździliśmy zielonym Mercedesem z długą maską.

Całe szczęście Konrad zmieścił się do auta cały. A przez tą długą maskę trzeba było trzymać większy odstęp między samochodami. Takie przynajmniej sprawiało to wrażenie.

Mi też nie było najwygodniej w Mercedesie dlatego, że nie widziałam za dużo. Nic dziwnego, bo w sportowych autach są przecież niskie zawieszenia. Ale i tak było super – z Konradem, w rzucającym się w oczy intensywnie zielonym samochodzie, w kolumnie sportowych aut.

Po rundzie pokazowej (i reklamowej) pojechaliśmy pod salon Porsche. Tam już parkowało wiele ekskluzywnych aut również innych znanych marek. Było nawet jedno czerwone Lamborghini. No cóż – dla mnie nadal najpiękniejsze było fioletowe Porsche. 🙃

W salonie Konrad spotkał swoich kolegów. Ja za to wykorzystałam czas na to, aby się rozejrzeć. Przejrzałam różne broszury i oglądałam samochody, które stały w pobliżu. Rzuciło mi się w oczy zielone Porsche GT4RS – było bardzo piękne. Potem mogłam nawet do niego wsiąść. 

Do Epicara jechałam czerwonym Porsche Cayman 711. To auto prowadziła Emely. Nie było takiego “popcornu” jak w fioletowym Porsche GT3RS, ale jechałyśmy naprawdę bardzo szybko (aby nie podnosić ciśnienia rodzicom lepiej będzie jeśli nie napiszę jak szybko). Jechałysmy autostrada więc można było się troche rozpędzić. 

Po odstawieniu aut w Epicarze przesiedliśmy się do BMW Konrada (też fajne) i ruszyliśmy w drogę do domu. 

Dzien byl naprawde super. Bardzo lubię Konrada i zawsze się z nim świetnie bawię. Nieważne czy jest to padel, windsurfing, gra w Hister lub Czacha Dymi czy po prostu zwykłe spotkanie. Bardzo się cieszę, że mnie ze sobą zabrał. No i że tato wpadł na ten pomysł, aby mnie puścić na ten wyjazd z nim samą 😀. To było WOW.

Papatki,

Ania 

Ps. A na Konrada i jego żonę Paulinę mówimy Kolorowi. Kiedyś ze wzgledu na kolory ich wlosów, a teraz raczej ze względu na osobowość, bo juz tych włosów (nie)stety nie kolorują.

Ps 2. Zaczelam zbierac na Porsche aby mieć je jako EPA.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *