Hej,
W tym roku mój tato miał zawał. Pisałam o tym w poprzednich blogach.
To było dla mnie trudne i niefajne. Ale tato żyje i dlatego mogę napisać tego bloga :).
Dwa miesiące po zawale tato z mamą płyneli promem do Świnoujścia i stamtąd jechali do Warszawy a potem do Czartajewa. Podczas jazdy tato się denerwował bo był pasażerem a nie kierowcą. Według taty mama nie potrafi prowadzić. Ale moim zdaniem mama bardzo dobrze prowadzi. Nawet lepiej niż tato:).
Rodzice jechali 12 godzin tyle ile ja wcześniej z wujkiem i z Mają.
Gdy tata przyjechał to- tylko marudził:).
Ale fajnie że w ogóle przyjechali. Mama i tata byli w Warszawie około drugiej w nocy. Zatrzymali się najpierw u wujka aby zostawić bagaże i prezenty, a potem przyjechali do babci Leny gdzie ja i Maja spałlyśmy jak kamyki.
Celem podróży było wspólne świętowanie 50- rocznicy ślubu babci Zosi i dziadka Witka.

Zjechała się rodzina z całej Polski – bliska i daleka, a ja spotkałam też moją daleką kuzynkę Milenę.
Ona jest świetną osobą, bardzo miłą i piękną. Fajnie się bawiłyśmy. Spałyśmy razem w przyczepie kempingowej- same, bo mama i tata byli na imprezie u cioci i wujka.
Było bardzo fajnie na wakacjach i bardzo wam dziękuję- tobie mamo i tato, no i każdemu innemu kogo spotkałam na tej imprezie!
