Hej,
Wczoraj z moją mamą Moniką miałyśmy zadanie bojowe. Musiałyśmy odebrać babcię Lenę z lotniska w Kopenhadze. Zanim wybrałyśmy się do stolicy Danii, rano zdobywałam kolejny pas w karate. 1 czerwca 2024 otrzymałam pomarańczowy pas z karate. Zrobiłam kilka błędów ale trener widział, że się staram.

Nasze zadanie bojowe było podzielone na następujące etapy
- Autobus z Östra Ljungby do Helsingborga
- pociąg na lotnisko w Kopenhagi
- odnalezienie babci
- powrót pociągiem do Helsingborga
- Autobus do Åstorp
- Drobne zakupy
- powrót do domu
Na autobus do Helsingborga dotarłyśmy 10 minut wcześniej. Autobus wyjechał o czasie ale do Helsingborga się spóźnił się 2 minuty. Mimo, że biegłyśmy do pociągu – nie zdążyłyśmy. Musiałyśmy poczekać godzinę na następny.

Udało mi się przekonać mamę do wizyty w Gingerze. Na następny pociąg dotarłyśmy 15 minut wcześniej. Wybrałam siedzenie tyłem do kierunku jazdy. Pociąg miał już opóźnienie w Landskronie, a w Lundzie spóźniło się jeszcze więcej. tak samo w Malmö.
Podczas jazdy narysowałam portret pani siedzącej niedaleko mnie.
Bardzo się ucieszyła, gdy go jej podarowałam. Okazało się, że jej mama też się nazywa Anna.
Most między Malmö a Kopenhagą jest bardzo ładny, na morzu były bardzo ładne żaglówki (ale o żeglowaniu będzie potem).
Do Kopenhagi dotarłyśmy z półgodzinnym opóźnieniem i odnalazłyśmy babcię Lenę 🙂
Podróż powrotna odbyła się bez większych przygód. Na przystanku w Åstorp czekał na nas tato. Podjechaliśmy na szybkie zakupy, a potem do domu.
Bajo,
Ania
