Hejka,
W Niechorzu byliśmy byliśmy podczas tegorocznych ferii zimowych. Wtedy odwiedziliśmy też m.in. Gryfice, Trzęsacz, Szczecin.
W Niechorzu zwiedziliśmy latarnię morską. Ta latarnia jest ogromna. Wchodzi się na nią po 600 schodkach – liczyłam po drodze w dół. Może też się zakręcić w głowie, bo schody są kręte.
Nie lubię chodzenia po schodach, ale nie było innego wyboru, bo w latarni nie ma windy ani ruchomych schodów.
W końcu dotarliśmy na sam czubek latarni morskiej. Stamtąd był widać było ogromną plażę ciągnącą się wzdłuż morza. Ja wypatrzyłam też muzeum – świat miniatur latarni morskich w Polsce.

Po około 20 minutach na górze zeszliśmy na dół po tych 600 schodkach. Łatwiej się po nich schodzi niż wchodzi.
Gdy już byliśmy na samym dole, poszliśmy nad morze i spacerowaliśmy po plaży. Były tam falochrony, na które wdrapywałam się z Mają.

Idąc plażą dotarliśmy do miejsca, w którym na piasek były wyciągnięte łodzie. Były naprawdę różne – kolorowe, małe i trochę większe.
Zatrzymałam się przy zielonej, która miała liny i udawałam, że to ja ją wyciągnęłam na ląd.

Wracając dotarliśmy do świata miniatur. Wejście rodzinne kosztowało 150 złotych. W cenie biletu był też przewodnik. Pani opowiadała o wszystkich latarniach morskich w Polsce. Miniatury latarni były niesamowite.
Na chwilę można było się przenieść do nadmorskich miejscowości: Jarosławca, Darłowa, Gąsek, Kołobrzegu, Niechorza, Świnoujścia, Ustki, Czołpina, Rozewia, Jastarni, Helu, Gdańska, Krynicy Morskiej,
Widzieliśmy też latarnie morską , która nazywa się Góra Szwedów. Ta latarnia jest na Helu i nie jest już czynna.
Ja i tatuś wpadliśmy na pomysł by 2025 pojechać szlakiem latarni morskich i obejrzeć je z bliska.
Będzie super. Pojedziemy w miejsca, w których jeszcz nigdy nie byliśmy.
