Wywiad z Jenny

Cześć,

10 lutego 2024 roku przeprowadziłam mój pierwszy wywiad. Bardzo się cieszę, że Jenny zgodziła się, gdy poprosiłam ją o krótką rozmowę na temat niej i jej biznesu. Jenny pracuje w restauracji serwującej najlepsze, kolorowe, zdrowe i smaczne jedzenie – Ginger Hälsobar w Helsingborgu.

*A: Nazywam się Anna Pawłowicz, a ty jak masz na imię?

*J: Mam na imię Jenny.

A.: Jak długo działa Ginger?

J: Jest otwarty prawie siedem lat.

A.: Dlaczego serwujecie tu raw food?

J: Mamy tu nie tylko raw food ale też sałatki i smoothie. Ale ciastka rzeczywiście wykonane są z surowych składników. Chodzi nam o to, aby było tu jedzenie odpowiadające na potrzeby alergików. Jest wiele osób mających alergię na mleko, gluten lub inne składniki. Chcemy aby tu było zdrowo i każdemu chciało się tu przyjechać.

A: Jak wpadłaś na pomysł założenia Ginger?

J: Ja sama nie jem mięsa… przez…hmm. Miałam 14-15 lat, kiedy to przestałam jeść mięso, a więc to już ponad 30 lat.

Ginger serwuje takie jedzenie, jakie sama lubię. Więc stąd to się wzięło.

A: Jakie największe trudności napotkałaś po otwarciu Gingera?

J: Chyba to, że to było takie nowe. Nikt nie rozumiał, co chcieliśmy zrobić. Ludzie zaczęli się przyzwyczajać do jedzenia sałatek. Ale tych surowych ciastek bez cukru, bez glutenu – tego nie da się zjeść. Ludzie na początku byli trochę sceptyczni, bo się bali i myśleli, że nie może dobrze smakować coś co jest przyrządzone bez tych wszystkich znanych produktów.

A.: Czy to jedzenie jest popularne?

J: Tak. Szczególnie latem bardzo popularne są smoothie, zwłaszcza, gdy jest bardzo gorąco. A to jest zdrowe i bardzo orzeźwiające.

A.: Dlaczego restauracja nazywa się Ginger? (po szwedzku ginger to imbir)

J: Właściwie bez konkretnego powodu. Miała to być nazwa, którą od razu zapamiętasz i której nie zapomnisz. Nazwa, która ma coś wspólnego z tym, co robimy. Równie dobrze mogła nazwać się Cytryna lub Szpinak, ale jest Ginger (imbir).

A.: Jaki jest największy cel Ginger?

J: Aby móc uszczęśliwić jak największą liczbę osób, które przychodzą tu zjeść.

A: Co motywuje Cię do pracy?

J: To głównie goście. O to w tym wszystkim chodzi – o Was, którzy tu przychodzicie i się tym cieszycie.

A.: Jaka jest najtrudniejszą częśią pracy?

J: Nie jestem odpowiednią osobą, żeby o to pytać 🙂 Tak, jasne, że to trochę męczące, ale tak jest chyba w każdej pracy, bo każda ma swoje trudności i wady. Ja pracuję w branży restauracyjnej od wielu lat, więc nie widzę tego w ten sposób.

A: Skąd bierzesz te wszystkie super pomysły na serwowane tutaj jedzenie?

J: Z mojej głowy

M: Och, wow. Czy sam to robisz?

J: Tak, wszystko przygotowuję sama. Wszystkie przepisy są w mojej głowie. Nie mam przepisów zapisanych na papierze.

Czasem znajdę coś w internecie, coś przeczytam, ale nigdy nie trzymam się dokładnie przepisu, który tam znalazłam. A potem gdy stoję w kuchni i myślę: „Ta przyprawa, co mam z nią zrobić?” – zawsze coś wymyślę, na coś wpadnę, pomysły drzemią gdzieś z tyłu głowy Dobrze jest mieć żywą wyobraźnię.

A: Dziękuję bardzo za poświęcony czas i życzę powodzenia 🙂

  *A- Anna

* J- Jenny

*M-Monika