Hej!
Dzisiaj opowiem wam jak minęła nam podróż do Polski na Święta Bożego Narodzenia w 2023 roku!
Jechaliśmy około 26 godzin (liczę też przerwy). Najpierw około 2,5 godziny jechaliśmy do Ystad na prom do Świnoujścia. Mieliśmy zarezerwowaną kajutę z 4 miejscami do spania. Ja zwykle śpię na górnym łóżku, ale ponieważ potrafię spaść z łóżka 🙂 więc poprosiłam w recepcji o specjalną barierkę. Przed snem poszłam jeszcze z tatą na dwór, bo bardzo lubię patrzeć na wodę i na te kolorowe statki.
Gdy się obudziłam byliśmy już w Polsce. Jeszcze raz wyciągnęłam tatę na zewnętrzny pokład bo chciałam zobaczyć czy są orki. W jednej z książek Neli małej reporterki wyczytałam, że można je spotkać w Bałtyku. Niestety nie widziałam ich. A tak przy okazji pamiętam, że gdy byłam mała to bardzo bałam się stać przy barierce na promie, bojąc się, że wpadnę do morza 🙂
Jechaliśmy całą rodziną. Samochód prowadził tata, bo mama nie jest mistrzem jechania z przyczepką / szczególnie gdy trzeba cofać.
Najpierw pojechaliśmy do Warszawy by zabrać babcię Lenę. Trzeba było jeszcze spakować do auta rzeczy przygotowane przez babcię – a to był nie lada wyczyn. Nasz samochód i tak był już zapakowany pod sam dach. Na wigilię do Czartajewa dotarliśmy bardzo późno więc tak naprawdę świętowanie zaczęliśmy kolejnego dnia.
Tym razem zatrzymaliśmy się w Siemiatyczach u wujka Marcina i cioci Marty.

PAPA
