Cześć wszystkim,
Cieszę się, że nadal zaglądasz na mojego bloga. Dziś opowiem Wam o zbiorach w okolicach Åstorp.
Być może zastanawiasz się co zbierałam. Tak, to jabłka.
Zaczęło się od tego, że mama zobaczyła na Facebooku reklamę dotyczącą zbierania owoców w Norra Vram. Pojechałyśmy tam. Albo tak, próbowałyśmy . Dwa razy pojechałyśmy źle , ponieważ GPS mamy nie działał. Za pierwszym razem mama za wcześnie skręciła w lewo. Za drugim razem mama też skręciła w lewo, ale trochę za daleko :-). Powinnyśmy był skręcić w prawo.
Kiedy dotarłyśmy do celu, na miejscu było już mnóstwo ludzi.

Dowiedziałyśmy się, że możemy zbierać odmiany Aroma i Discovery. Wybrałyśmy Discovery (fajnie jest nauczyć się nowego słowa w języku angielskim: to discover = odkrywać)
Kiedy znalazłyśmy drogę do sadu, zaczęłyśmy zbierać. Wypełnienie dużego pudła zajęło tylko 5 minut.
Wróciłyśmy, żeby zapłacić. Okazało się, że w pudełku było 15 kg. Właścicielka sadu była bardzo miła, podobnie jak jej pies. Pogłaskałam go, a psu się to spodobało i był bardzo szczęśliwy.
Jabłka Discovery mają tajemnicę: czasami mogą być czerwone w środku.
One są bardzo pyszne. Jedliśmy je przez 4 dni. Kochamy jabłka i pijemy też dużo samodzielnie wyciskanych soków.
Do widzenia wszystkim;-)
