Zbieranie jabłek w okolicach Åstorp

Cześć wszystkim,

Cieszę się, że nadal zaglądasz na mojego bloga. Dziś opowiem Wam o zbiorach w okolicach Åstorp.

Być może zastanawiasz się co zbierałam. Tak, to jabłka.

Zaczęło się od tego, że mama zobaczyła na Facebooku reklamę dotyczącą zbierania owoców w Norra Vram. Pojechałyśmy tam. Albo tak, próbowałyśmy . Dwa razy pojechałyśmy źle , ponieważ GPS mamy nie działał. Za pierwszym razem mama za wcześnie skręciła w lewo. Za drugim razem mama też skręciła w lewo, ale trochę za daleko :-). Powinnyśmy był skręcić w prawo.
Kiedy dotarłyśmy do celu, na miejscu było już mnóstwo ludzi.

Dowiedziałyśmy się, że możemy zbierać odmiany Aroma i Discovery. Wybrałyśmy Discovery (fajnie jest nauczyć się nowego słowa w języku angielskim: to discover = odkrywać)

Kiedy znalazłyśmy drogę do sadu, zaczęłyśmy zbierać. Wypełnienie dużego pudła zajęło tylko 5 minut.

Wróciłyśmy, żeby zapłacić. Okazało się, że w pudełku było 15 kg. Właścicielka sadu była bardzo miła, podobnie jak jej pies. Pogłaskałam go, a psu się to spodobało i był bardzo szczęśliwy.

Jabłka Discovery mają tajemnicę: czasami mogą być czerwone w środku.

One są bardzo pyszne. Jedliśmy je przez 4 dni. Kochamy jabłka i pijemy też dużo samodzielnie wyciskanych soków.

Do widzenia wszystkim;-)

Moje wakacje w 2023

Cześć,

Jak to zwykle bywa w Szwecji, cała szkoła miała wakacje od połowy czerwca do połowy sierpnia. Wtedy też i ja miałam wolne i świetnie się bawiłam.

Na początku lipca do Szwecji przyjechał do nas wujek Marcin z dziewczyną Martą. Marta była tu po raz pierwszy, a brat mojej mamy – po raz trzeci. Odwiedziliśmy także Danię. Byliśmy w Kopenhadze i w Bakken. Tam jeździłam na karuzelach i świetnie się bawiłam. A na stacji kolejowej w Kopenhadze znalazłam pluszowego zwierzaka. Zabrałam go ze sobą. Nazywa się Daisy.

Jednak Marcin i Marta uważają, że najlepszą częścią ich krótkiego pobytu w Szwecji była plaża w Ängelholm. Kiedy tam byliśmy, było bardzo wietrznie, morze pokrywało także plażę i było wielu ludzi uprawiających kitesurfing. Byli wspaniali, ale najlepsza z nich była dziewczyna 🙂

Następnie poleciałam do Polski ze starszą siostrą Mają, Martą, bratem mojej mamy i babcią Leną. Odwiedziłam tam moich dziadków i uczestniczyłam w dwóch obozach: Akademii Surfingu i Deskorolki oraz Kołtun Camp & Training. Spędziłam także kilka dni w stolicy Polski – Warszawie z moją babcią.

Pierwszy raz w życiu surfowałam w Jastarni. Na początku trochę się obawiałam, czy podołam temu zadaniu. Moje pierwsze uczucie było bardzo przerażające, ale potem było już po prostu super -zabawnie, kiedy trochę się już nauczyłam.

Dużo jeździłam na deskorolce. Było to łatwiejsze niż surfowanie, bo wcześniej już tego próbowałam.

Na obozie było też dużo innych rzeczy do zrobienia. Świetnie się tam bawiliśmy także przy sprzątaniu plaży, oglądaniu nudnego filmu w kinie 🙂 czy przy ognisku. Udało nam się także nauczyć trochę hiszpańskiego.

Na obozie poznałam też nowych przyjaciół. Bardzo polubiłam w szczególności jednego z trenerów surfingu – Leo. Potrafił bardzo dobrze uczyć i do tego był bardzo miły i zabawny.

Surfowanie poszło tak dobrze, że kupimy mi i Mai deskę surfingową, abyśmy mogły surfować po morzu w Ängelholm.

Po obozie pojechałam autobusem z nowymi przyjaciółmi (miedzy innymi z Mileną) do Warszawy. Następnie po 4 dniach u wujka Marcina i cioci Marty pojechaliśmy ponownie autokarem – tym razem do do Dębrzyna na drugi obóz – Kołtun Camp & Training.

To był najlepszy obóz na jakim byłam. Nie zabrakło atrakcji: jazda konna, tenis, survival, spływy kajakowe, taniec, kickboxing, dyskoteka, joga, banan za motorówką, ognisko i wiele innych. Ale najważniejsze było to, że mieliśmy tam wielu przyjaciół, wszystko robiliśmy razem (nawet sami praliśmy skarpetki). Radziliśmy sobie świetnie i przez 10 dni żyliśmy bez telefonów komórkowych.

A na obozie najważniejsze było: przyjaźń, szacunek, wsparcie – to trzy słowa, którymi żyliśmy.

Czas minął bardzo szybko i nadszedł czas powrotu do Szwecji. Ale tutaj czekała mnie jeszcze jedna niespodzianka – High Chaparral. Świetnie było spędzać czas w wiosce dziecięcej w Buffalo City, oglądać różne programy, spotykać kowbojów, przetrwać eksplozje dynamitu :-), spotykać bandytów na szlaku podczas podróży pociągiem do Starego Meksyku.

No tak, ale dlaczego wakacje są takie krótkie?

Ania